Brak zimnego powietrza ma dwie zupełnie różne przyczyny i dwa różne kosztorysy. Albo z układu uciekł czynnik chłodniczy przez nieszczelność, albo nie pracuje to, co ma go sprężać: sprężarka, jej sprzęgło albo obwód, który ją załącza. O tym, która z tych dwóch spraw siedzi w Twoim aucie, rozstrzyga pomiar w warsztacie, a nie wrażenie zza kierownicy.
Ubytek czynnika, czyli najczęstsza przyczyna
Czynnik ubywa powoli sam, przenikając przez elastyczne przewody i uszczelnienia, dlatego po kilku sezonach układ chłodzi słabiej. Najpierw widać to na postoju i w korku, potem auto chłodzi wyłącznie w ruchu, aż w końcu z nawiewu leci powietrze o temperaturze kabiny. Poniżej pewnego poziomu czujnik ciśnienia w ogóle nie pozwala załączyć sprężarki, żeby nie pracowała bez smarowania. Wtedy klima nie chłodzi wcale, choć dmuchawa pracuje normalnie.
Tu mieści się najdroższy błąd w całej sprawie. Nabicie układu bez znalezienia miejsca ucieczki to pieniądze wyrzucone, bo czynnik wyjdzie tą samą drogą i wrócisz z tym samym objawem. Jeżeli poprzednie napełnianie starczyło na sezon albo krócej, nieszczelność jest pewna: przetarty kamieniem skraplacz, zmęczony pierścień uszczelniający, przewód albo korpus. Najpierw szczelność, dopiero potem butla.
Sprężarka i elektryka, czyli inny zakres pracy
Jeżeli czynnika jest tyle, ile być powinno, a zimna nadal nie ma, przyczyna leży gdzie indziej. Sprzęgło sprężarki nie załącza się, sam agregat ma uszkodzenie wewnętrzne, obwód przerywa przekaźnik, bezpiecznik albo czujnik ciśnienia. Bywa też, że klapa mieszania powietrza stoi w pozycji ciepłej i do kabiny idzie strumień z nagrzewnicy, przez co kierowca ma wrażenie, że klimatyzacja grzeje.
Zatarta sprężarka jest najbardziej kłopotliwa, bo rozsyła opiłki po całym obiegu. Sama jej wymiana wtedy nie wystarczy, trzeba przepłukać układ oraz wymienić osuszacz i zawór rozprężny, inaczej nowy element pracuje w brudzie i kończy tak samo. To ten moment, w którym rachunek robi się poważny, i dokładnie dlatego nie napełniamy układu w ciemno.
Śmierdzi z klimatyzacji, a chłodzenie działa
To osobna usterka i osobna usługa. Kwaśny, piwniczny zapach w pierwszych sekundach po włączeniu nawiewu pochodzi z parownika, na którym wilgoć razem z kurzem tworzy osad, a w nim rozwijają się bakterie i pleśń. Ubytek czynnika nie ma z tym nic wspólnego, więc napełnianie układu zapachu nie usunie. Robi to odgrzybianie połączone z wymianą filtra kabinowego, bo czyszczenie przy zapchanym filtrze starcza na kilka tygodni.
Kiedy brak chłodzenia jest dyskomfortem, a kiedy sygnałem usterki
Sam brak chłodzenia auta nie unieruchamia i spokojnie dojedziesz na umówiony termin. Inaczej jest, gdy po włączeniu klimatyzacji słychać spod maski wycie, grzechot albo pisk paska. Wtedy wyłącz układ i nie używaj go do wizyty, bo zacierająca się sprężarka potrafi zablokować koło pasowe i zerwać pasek osprzętu. Ten napędza również pompę cieczy chłodzącej, więc z usterki komfortu robi się usterka unieruchamiająca.
Jak szukamy nieszczelności w układzie
Zaczynamy od pomiaru, nie od butli: temperatura na wylocie nawiewu, ciśnienia po obu stronach układu, zachowanie sprzęgła sprężarki, stan filtra kabinowego i drożność skraplacza. Potem odzyskujemy czynnik i ważymy go, bo masa tego, co wyszło z układu, mówi wprost, czy mamy ubytek, czy awarię. Gdy wychodzi ubytek, szukamy miejsca ucieczki i naprawiamy je przed napełnieniem. Gdy sterownik zapisał błąd, wchodzi diagnostyka komputerowa. Pełny zakres usługi opisuje strona klimatyzacja samochodowa, a zaplecze mamy z codziennej pracy jako niezależny warsztat Volvo.