Kontrolka DPF zapala się wtedy, gdy filtr cząstek stałych zebrał więcej sadzy, niż sterownik zdążył wypalić w normalnym cyklu. Na tym etapie zwykle wystarczy dłuższa, spokojna jazda poza miastem. Im dłużej lampka świeci i im więcej komunikatów pojawia się obok niej, tym mniejsza szansa, że auto poradzi sobie samo.
Co oznacza kontrolka filtra cząstek stałych
Sterownik nie widzi wnętrza wkładu. Szacuje jego zapełnienie z dwóch źródeł: z różnicy ciśnień przed filtrem i za nim oraz z przebiegu od ostatniego udanego wypalania. Dopóki wynik mieści się w założonym oknie, wypalanie uruchamia się samo, w tle, a kierowca niczego nie zauważa.
Zapalona lampka jest komunikatem o czymś innym niż awaria. Mówi, że zapełnienie przekroczyło próg, a sterownik nie dostał warunków, żeby dokończyć proces. Dlatego pierwszym krokiem nie jest telefon do warsztatu, tylko szybka ocena, czy da się jeszcze dać autu to, o co prosi. Ta ocena ma termin ważności i właśnie ona decyduje o kosztach całej sprawy.
Okno czasowe, czyli trzy etapy tej samej usterki
Etap pierwszy to sama kontrolka, bez innych objawów. Moc jest pełna, auto jedzie normalnie. Wystarczy wtedy kilkadziesiąt kilometrów spokojnej jazdy ze stałą prędkością, na wyższym biegu, bez gaszenia silnika po drodze. W większości przypadków lampka gaśnie sama i sprawa kończy się na zatankowaniu.
Etap drugi zaczyna się, gdy obok lampki pojawia się komunikat na wyświetlaczu, a do tego dochodzą drobne sygnały: zapach spalin po zaparkowaniu, wentylator pracujący dłużej niż zwykle, wyższy poziom oleju na bagnecie. To już nie jest prośba o trasę, tylko informacja, że kolejne próby wypalania są przerywane. Na tym etapie jazda w trasę czasem jeszcze pomaga, ale częściej tylko odsuwa problem.
Etap trzeci rozpoznasz po trybie awaryjnym i zapalonej kontrolce silnika obok lampki filtra. Sterownik świadomie blokuje wypalanie, bo przy takiej ilości sadzy proces groziłby przegrzaniem i stopieniem wkładu. Od tego momentu żadna trasa niczego nie naprawi, a każdy kolejny dzień jazdy oddala auto od najtańszego wyjścia.
Dlaczego jazda po mieście zapycha filtr najszybciej
Wypalanie wymuszone potrzebuje kilkunastu minut jazdy ze stałą, wyższą prędkością. Typowy dojazd z Pruszkowa czy Brwinowa do biura trwa krócej i składa się z przyspieszeń oraz postojów, więc sterownik zaczyna proces i przerywa go w chwili zgaszenia silnika. Licznik nieudanych prób rośnie, sadzy przybywa, a odstępy między kolejnymi próbami się skracają.
Zimą jest gorzej, bo silnik dłużej dochodzi do temperatury pracy, a część drogi przejeżdża w warunkach, w których wypalanie w ogóle nie wystartuje. Auto używane wyłącznie w takim cyklu dojdzie do zapalonej lampki prędzej czy później, niezależnie od tego, jak starannie było obsługiwane. To nie jest kwestia zaniedbania, tylko rozbieżności między tym, czego potrzebuje filtr, a tym, co oferuje mu codzienna trasa.
Kontrolka wypalania DPF: co zrobić, gdy dopiero się zapaliła
Jeżeli świeci sama lampka, a auto ma pełną moc, wyjedź na drogę szybkiego ruchu i przejedź odcinek bez zatrzymywania, utrzymując obroty wyżej niż przy zwykłej jeździe. Nie gaś silnika, gdy dojedziesz na miejsce, a proces będzie w toku. Przerwane wypalanie liczy się jako kolejna nieudana próba.
Jeżeli auto weszło w tryb awaryjny albo obok lampki świeci kontrolka silnika, ta metoda odpada. Wtedy trasa oznacza tylko dokładanie sadzy do wkładu, którego sterownik i tak nie pozwoli wypalić. Odpuść też preparaty wlewane do baku jako pierwszy krok: w drugim i trzecim etapie nie mają się czego chwycić, a opóźniają decyzję.
Jak to sprawdzamy, zanim cokolwiek zrobimy
Podłączamy się do sterownika i czytamy cztery rzeczy: szacowane zapełnienie wkładu, ciśnienie różnicowe, liczbę przerwanych prób oraz przebieg od ostatniego udanego wypalania. Do tego sprawdzamy stan oleju, bo przerywane cykle rozcieńczają go paliwem. Ten zestaw liczb mówi wprost, na którym etapie jest auto: czy sterownik poradzi sobie jeszcze sam, czy wkład wymaga już pracy w warsztacie. Zakres, który wykonujemy u siebie, potwierdzamy po sprawdzeniu filtra.
Druga rzecz jest ważniejsza od samego filtra. Szukamy powodu, dla którego zapełnienie rosło szybciej, niż powinno. Najczęściej siedzi on gdzie indziej: w lejącym wtryskiwaczu, o czym piszemy przy objawach uszkodzonych wtrysków w dieslu, albo w układzie sterowania mieszanką, opisanym przy objawach sondy lambda. Bez tego kroku wyczyszczony wkład zapcha się ponownie.
Odczyt parametrów wykonujemy w ramach diagnostyki komputerowej, a samą regenerację z demontażem opisuje strona regeneracja filtra DPF. Dopiero po odczycie mówimy, która droga w tym konkretnym aucie ma sens.