Objawy zużytego amortyzatora rzadko zaczynają się od hałasu. Zaczynają się od dwóch rzeczy, których kierowca nie widzi z fotela: wydłużonej drogi hamowania i nierównomiernie zjadanego bieżnika. Stuk na nierównościach pojawia się później, jako ostatni etap, i dlatego amortyzatory ocenia się przy przeglądzie, a nie wtedy, gdy zaczną być słyszalne.
Dlaczego rośnie droga hamowania
Zadaniem amortyzatora nie jest miękka jazda, tylko utrzymanie opony przy nawierzchni. Sprężyna ugina się i wraca, a amortyzator wygasza ten ruch. Gdy przestaje to robić, koło po każdej nierówności odbija się i przez ułamek sekundy hamuje słabiej albo wcale.
Skutki widać dokładnie tam, gdzie liczą się metry. Na nierównej drodze auto dłużej się zatrzymuje, bo część czasu hamowania opona spędza w powietrzu. Układ przeciwblokujący odczytuje nagłe zwolnienie obrotów koła jako blokadę i luzuje ciśnienie, mimo że przyczepność jeszcze była. W zakręcie dochodzi do tego kołysanie nadwozia i mniejsza pewność toru jazdy. To samo hamowanie z tą samą oponą i sprawnymi klockami daje wtedy inny wynik, o czym warto pamiętać, zanim uznasz, że to hamulce zawiodły.
Opona jest świadkiem
Amortyzator, który przestał tłumić, zostawia ślad na bieżniku. Charakterystyczne jest zużycie plamkowe: naprzemienne jaśniejsze i ciemniejsze pola rozłożone dookoła opony, wyczuwalne dłonią jako nierówności. Powstają dokładnie tam, gdzie koło odbijało się od nawierzchni zamiast po niej toczyć.
Ten wzór łatwo pomylić z zużyciem od źle ustawionych kątów, a jedno i drugie kasuje komplet opon przed czasem. Dlatego przy takim obrazie bieżnika sprawdzamy zawieszenie razem z ustawieniem geometrii kół. Wymiana samych amortyzatorów bez pomiaru zostawia połowę problemu na miejscu. Ten wzór najłatwiej zauważyć przy sezonowym zdjęciu kół, czyli wtedy, gdy i tak decydujesz, kiedy wymienić opony na zimowe.
Objawy, które słychać i widać
- nadwozie kołysze się po nierówności więcej niż raz, zamiast wrócić do pionu od razu
- przód wyraźnie nurkuje przy hamowaniu, a tył przysiada przy ruszaniu
- głuchy stuk przy wolnym przejeździe przez próg zwalniający
- ślad oleju albo mokry pył i piach przyklejony do obudowy amortyzatora
- auto pływa na autostradzie i reaguje na każdy podmuch bocznego wiatru
Wyciek jest jedynym objawem, który nie pozostawia pola do dyskusji. Amortyzator działa dzięki oleistemu płynowi przetłaczanemu przez zawory, więc element, który go wypuścił, nie tłumi już niczego.
Jak sprawdzamy amortyzatory na przeglądzie
Klasyczne dociskanie nadwozia ręką pokazuje najwyżej skrajne przypadki, dlatego zaczynamy od oględzin na podnośniku: szukamy śladów wycieku, sprawdzamy stan tulei, poduszek, odbojników i osłon, oceniamy mocowania oraz luzy w elementach, które pracują razem z amortyzatorem. Sprawdzamy również opony, bo wzór zużycia bieżnika mówi o zawieszeniu więcej niż przebieg.
Amortyzatory wymieniamy parami na osi, żeby obie strony auta pracowały tak samo. Kontrola zawieszenia jest stałym punktem napraw mechanicznych w Volvo i przeglądu okresowego, więc przy okazji wizyty dowiesz się, ile zapasu zostało, zanim usterka odezwie się dźwiękiem. Stuk z tej samej okolicy potrafi pochodzić z luzu w drążku kierowniczym, dlatego oglądamy oba układy naraz. Kołysanie nadwozia utrudnia pracę układu przeciwblokującego, co przy zapalonej kontrolce ABS zmienia kolejność badania. W używanym aucie zawieszenie sprawdzamy przy kontroli przed zakupem.